Bez kategorii

„Thunderbolts #1” (2016)

Thunderbolts to organizacja, a właściwie grupa zrzeszającą złoczyńców/antybohaterów. Coś jak lustrzane odbicie Avengers. Po raz pierwszy pojawili się oni w 1997 roku w The Incredible Hulk #449. Założycielem był Baron Zemo (pośród Thunderbolts znany był on jakoCitizen V), choć jak w wielu tego typu grupach, nie był on jedynym szefem w historii tego ugrupowania.Franczyza Thunderbolts, przez ostatnie dwie dekady, przyjmowała już różne formy. Nie zawsze tworzyli ją „ci źli” (choć częściej byli to faktycznie antybohaterowie. Dla przykładu – Red Hulk, Deapdool, Punisher), ale superbohater w takiej formacji niekoniecznie się sprawdzał.

Tym razem za lidera możemy uznać Winter Soldiera (Bucky’ego Barnesa), który w swojej karierze był zarówno sowieckim agentem po praniu mózgu, jak i Kapitanem Ameryką pod nieobecność Steve’a (po wydarzeniach z komiksowego Civil War). W najnowszej wersji Thunderbolts, Bukcy’emu towarzyszą m.in. Fixer, Atlas, Moonstone, Mach-X oraz Kobik (w skrócie – grupę w większości tworzą jej klasyczni członkowie sprzed lat). Sama historia zaś ma miejsce po wydarzeniach przedstawionych w evencie Avengers: Standoff!.

W wielu przypadkach, czy to motywy, czy aspekty wizualne, najnowsza seria jest nawiązaniem do komiksu z lat 90. Moonstone, Fixer oraz Mach-X powrócili i to w tych samych kostiumach. To samo tyczy się Atlasa. Wiadomo, różnicą jest fakt, że liderem jest Zimowy Żołnierz, o czym wcześniej chyba nikt nie pomyślał. Na sam koniec okazuje się, że Thunderbolts to tylko dodatek do historii Bucky’ego.

Czy mi to w jakikolwiek sposób przeszkadza? Niekoniecznie.

Bucky oczywiście dalej czuje się za wszystko odpowiedzialny, a w tym przypadku ma kolejny powód do trosk. Tajemniczy sześcian – Cosmic Cube przyjął formę czteroletniej dziewczynki o imieniu Kobik, którą Barnes traktuje jak siostrę, a może i córkę.

Docierając do ostatniej strony, zadałam sobie pytanie: czemu to właściwie jest komiks spod szyldu Thunderbolts? Ekipa Bucky’ego jest tak samo zła i przeciwna S.H.I.E.L.D., jak i dobra, okazująca chęć pomocy. Chcą upublicznić zamiatane pod dywan sprawy czy nadużywanie władzy, oczywiście także dlatego, by nie musieć całe życie się ukrywać. Jednak ich pobudki nie są tylko zwyczajnie egoistyczne.

Bądźmy szczerzy – przy jednym zeszycie ciężko ocenić całą serie i może drużyna przeżyje coś, co zrobi z nich antagonistów z krwi i kości. Generalnie trudno jest przy tak małym materiale dużo powiedzieć. Seria na pewno zapowiada się dobrze i warta jest uwagi, choćby przez zmieniony koncept. Szkoda tylko, że póki co nie zapowiada się, by na łamach komiksu miał się pojawić Zemo.


Tekst powstał we współpracy z portalem Planeta Marvel.

Advertisements

One thought on “„Thunderbolts #1” (2016)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s