Joe Kelly od dawna zajmuje się komiksami z Człowiekiem Pająkiem. Niedawno postanowił do swoich historii dodać jeszcze jedną postać –Deadpoola – i stworzyć historię o dwóch facetach, którzy nie za bardzo za sobą przepadają. Jak to wyszło w praktyce?

W swoje małe rączki dostałam niedawno jeden z zeszytów Spider-Man/Deadpool. Dokładnie był to numer #4, który swoją premierę miał około miesiąc temu. Spidey w końcu zgodził się wyjść na miasto z Wadem, a owe spotkanie okazało się podwójną randką. Deadpool przyprowadza Peterowi niejaką Jenny, która okazuje się kuzynką Shiklah oraz przeciwniczką rządów na Asgardzie. Wszystko byłoby okej, gdyby Deadpool nie przyprowadzi sobie do towarzystwa Thora w damskiej wersji.

Ważnym elementem całej historii jest także to, że Wade został wynajęty, by zabić Petera Parkera. Nie zna on jednak jego sekretnej tożsamości i bardzo chce się zaprzyjaźnić ze Spideyem.

Historia jest dość normalna. Nie ma bitwy o losy świata i tak dalej. Zwykły dzień z życia niekoniecznie zwykłych ludzi. Samo to już jest bardzo przyjemne. Równowaga między dwoma głównymi bohaterami,ich różnice i chęć poznania się, cała ich kreacja pokazuje, że Kelly w duecie z McGuinnessem spędzili dużo czasu na ich stworzenie. Zeszyt skupia się na tym, na czym powinien. Jest dość krótki, więc nie ma czasu na dygresję. To oczywiście duży plus.

Mamy też humor. Wymieszanie poczucia humoru Wade’a i Petera daje mieszankę, przy której nie sposób się nie uśmiechnąć lub prychnąć cicho pod nosem. Całość czyta się lekko i przyjemnie, szczególnie po dość ciężkim dniu. Scenariusz nie wymaga od odbiorcy dużego skupienia, choć osobiście polecam poświęcić mu większą uwagę. Można znaleźć sporo różnych smaczków i nawiązań.

Graficznie jest to pozycja bardzo marvelowska. Wyraźne kolory, lekka dynamika i skupienie na szczegółach. Dla mnie rysunki były bardzo poprawne, ale raczej w żaden sposób nie zachwyciły, a jest to element komiksu, na który zawsze zwracam uwagę.

Do czwartego zeszytu nie dzieje się najwyraźniej nic tak ważnego, żeby nie można było pominąć wcześniejszych części. Patrząc jednak naostatnią stronę, historia może nabrać większego tempa, a wydarzenie,które tam nastąpiło, jest zapewne swego rodzaju punktem kulminacyjnym lub silnikiem głównego wątku. Tutaj sprawy zaczynają przyspieszać, więc jeśli chcecie zacząć przygodę z tą serią, nie możecie ominąć tego konkretnego zeszytu.

Niesamowicie jestem ciekawa, jak to się wszystko dalej potoczy.Dlaczego stało się tak, a nie inaczej? Co teraz? Szybko, dajcie mi odpowiedź!

Z czystym sercem mogę Wam ten konkretny zeszyt polecić, a jeśli pozostałe trzymają poziom – to całą serię. Po ostatnich komiksach oraz ich ekranizacjach pełnych patosu, przyda nam się coś takiego jak Spider-Man/Deadpool.


Teks powstał we współpracy z portalem Planeta Mervel. 

Advertisements

4 myśli na temat “„Spider-man/Deadpool #1-4”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s