Dostałam w swoje ręce powieść nietypową, trudną i wymagającą. Taką, przez którą z początku ciężko przebrnąć, jednak później nie może wyrwać się z książkowego świata. Pisanie tej recenzji także nie jest zadaniem prostym. Bo jak ocenić coś, co każdy z nas odbierze inaczej?

„Moje serce
coraz częściej przypomina mi
zdrętwiałą rękę.
Niby jest.
Zdrowe i całe.
A jednak nie potrafię wykonać nim
najprostszego gestu”.

Zacznijmy jednak od początku. Jarosław Borszewicz ukończył Studium Scenariuszowe Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Teatralne i Telewizyjnej w Łodzi. Zadebiutował w 1973 roku, dziewięć lat później wydał zbiór wierszy „Zezowaty duet”. „Mroki”, które pierwszy raz mogliśmy odnaleźć na półkach księgarnianych w 1983 roku, były jego debiutem prozatorski, który teraz powraca. Pytanie tylko, czy z hukiem?

O czym jest ta powieść? Czy w ogóle „Mroki” możemy określić taką nazwą? Znajdziemy tutaj fragmenty różnych historii – o strachu z dzieciństwa, wyrwane rozmowy w dorożkach… Można by wymieniać jeszcze długo. Łączy je podmiot – Duet Zezowaty. To z jego puntu widzenia i słyszenia analizujemy dyskusje o śmierci, nieszczęśliwej miłości, o koszmarze egzystencji.

Autor daje nam mieszankę stylów – dostajemy wiersze, filozoficzne przemyślenia czy zwykłą codzienność. Czy takie nie jest życie? Raz spokojne, potem burzliwe, by stać się melancholijnym. Każdego człowieka męczą inne demony, które trzeba czasem uwolnić.

„Miałem ochotę przestać istnieć. Nie, nie popełnić samobójstwo, nie umrzeć, ale przestać istnieć. Zamienić się w nic”.

„Mroki” są jak monochromatyczna mozaika. Wątki, choć z pozoru jak wyrwane z kontekstu, łączy beznadzieja widziana oczami młodego idealisty, którego światopogląd poddawany jest wątpliwości. Myśli chłopaka, jak zwykle w tym wieku, są często banalne, naiwne i prezentowane ze zbytnią egzaltacją i chęcią zmienienia świata już i teraz. Wszystko to odziane jest w piękne słowa, które uderzają w sam środek.

Książka Borszewicza przypomina spisane myśli, które nachodzą nas każdego dni przy rutynowych, bezmyślnych czynnościach. Otwierając ów dziennik, poznajemy outsidera, człowieka zagubionego w codzienności, który ponurymi oczami widzi tylko czarną stronę życia.

O „Mrokach” można by rozmyślać długo, byle tylko nie przesadzić. Wgryzając się w myśli bohatera, łatwo możemy nim się stać, a nie wiem, czy byśmy tego chcieli.


Tytuł: „Mroki”
Autor: Jarosław Borszewicz
Data premiery: 1983 r.
Data wydania: 23 marca 2015 r.
Ocena: 8/10


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iskry.

542115_498797713505387_1500064328_n

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s