Wszyscy wiemy, że nie łatwo być bohaterem. Godzenie życia codziennego, pracy, czasu dla przyjaciół z walką z przestępczością nie należy do najłatwiejszych. Wszystko wydaje się do zrobienia, póki przeciwnik nie jest zbyt niebezpieczny i przebiegły. Wtedy trzeba wybrać. Właśnie przed taką decyzją staje Daredevil w drugim sezonie serialu.

Wpis stara się nie zawierać spoilerów na tyle, ile to możliwe.

„Daredevil” już po pierwszych scenach okazał się czymś zupełnie nowym. W końcu kinowemu uniwersum Marvela udało się stworzyć postać bardziej realistyczną, mroczną, przy historii niewiele bardziej kolorowej. Może nie jest to mrok taki jak w DC, ale niewiele mu brakuje.

Drugi sezon zaczyna się niewiele po wydarzeniach z poprzedniego. Matt w końcu odkrył, jak pogodzić podwójne życie. Firma adwokacka, którą prowadzi wraz z przyjacielem, może i nie prosperuje najlepiej, ale jest ciągle nadzieja. W życiu prywatnym też wiedzie mu się coraz lepiej. Do czasu…

Chaos w świecie Murdocka burzy się z dwóch stron. W mieście pojawia się nowy przeciwnik, choć nie wiem, czy można go tak do końca nazwać. Frank Castle (znany także jako Punisher) nie różni się zbytnio od Daredevila. Chce wymierzyć sprawiedliwość, pozbyć się tych złych z ulicy, jednak, w przeciwieństwie do Matta, nie zależy mu na duszy, a szkolenie wojskowe daje mu umiejętność celnego strzelania. „Jeden strzał, jeden zabity”.

daredevilseason2teaser-170508
Niesamowicie podoba mi się to, jak niektóre sceny zostały przedstawione. Kardy jak wycięte z komiksu. Rozmowa Daredevila i Punishera na dachu to wręcz majstersztyk.

Konflikt między Daredevilem i Punisherem wynika właśnie z różnic ideologicznych, w końcu cel chcą osiągnąć dokładnie ten sam. Frank nie widzi w przedstawicielach gangów dobra, są dla niego tymi, którzy powinni zniknąć z powierzchni ziemi. Nie wychodzi mu to jednak na dobre. Gdy w końcu zostaje złapany (notabene przed Daredevila), nie ma co liczyć na łagodny wymiar kary. Zgadnijcie, która kancelaria prawnicza decyduje się go bronić? Tak, dokładnie, Nelson&Murdock. Wtedy właśnie różnice między tymi dwoma postaciami jeszcze bardziej się uwidaczniają.

Niech zgadnę – już wiecie, który jest ten zły. Tutaj Was muszę zaskoczyć, bo w praktyce nie jest to takie oczywiste. Może i Punisher zabija, ale jego metoda jest skuteczna. Ma świadomość, że większość ojców mafii ma fundusze i wybroni się od kary. Daredevil, może i nie zabija, ale to dobro często sprowadza na Hell’s Kitchen nowe, jeszcze większe niebezpieczeństwo.

jon-bernthal-punisher-talks-daredevil
Punisherowi nigdy nie przyznano jednoznacznego statusu. Zaczął swoją wojnę, gdy jego żona i dzieci zostali zamordowani przez mafię, o znaleźli się w złym miejscy i czasie. Tylko Frankowi udało się przeżyć masakrę.

Jeśli w tym wątku liczycie na dużo akcji, muszę Was rozczarować. Sporo scen jest przegadane, co mnie osobiście bardzo się podobało. Nie dostajemy wszystkiego na tacy, ale mamy okazję poznać i zrozumieć intencje Franka, ale także odkrywamy jego samego. Okazuje się, że to, co robi, wielu się podoba. Przykładem jest choćby Karen Page, która usilnie go broni i wierzy w jego racje. Scena z więzienia, w które pojawia się znany z pierwszego sezonu Kingpin uświadamia widza, że może lepiej by było jednak go zabić.

To, że my zaczynamy rozumieć Castle to jedno, ale sam Matt momentami przekonuje się do jego racji. Przyznaje, że pewne sytuacje wymagają drastycznych metod me sens. Tworzy się w nim konflikt moralny, który do końca nie zostaje wyjaśniony. Nie wiemy, po której stornie postawi się główny bohater.

Mówiłam o dwóch stornach, więc czas dać szansę następnej. W życiu Murdocka była kiedyś pewna kobieta, która nagle zdecydowała się wrócić bez ostrzeżenia. Elektra reprezentuje pewnie komiksowy archetyp kobiety tak samo pięknej, co niebezpiecznej. Jest sporym przeciwieństwem Matt, ale jak wiemy, to właśnie przeciwieństwa się przyciągają. Jednak skutki przebywania Elektry w życiu naszego prawnika mogą być opłakane.

Elodie-Yung-as-Elektra-in-Daredevil-Season-2
Elektra ma z Matem więcej wspólnego, niż może się z początku wydawać. Choć chciałaby walczyć u boku ukochanego, nie jest w stanie odnaleźć w sobie dobra. Jedyne co od małego potrafi, to zabijać swoich wrogów, nie znając litości.

Kobieta odciąga Matta od codzienności. Traci na tym jego przyjaźń, nowa miłość, prowadzona właśnie sprawa… Zmusza go do pełnego poświęcania się walce ze złem i przekonuje, by pomógł jej poskromić starożytną organizację przestępczą. Ci, którzy widzieli pierwszy sezon, wiedzą, że Murdock jest osobą bardzo skonfliktowaną wewnętrznie. Argumenty Elektry są bardzo trafne i życie w cieniu staje się dla Daredevila niesamowicie kuszące. Dostrzega, że odseparowanie się od codzienności i skupienie się tylko na jednym aspekcie swojego życia, ma wiele zalet.

Daredevil ma w sobie dużo z męczennika. Lubi się zadręczać, mieć dylematy moralne, wątpić i wszystko by było spoko, gdyby to było oryginalne. Nawet w serialu pojawia się uwaga na ten temat. To właśnie z ust Claire (postaci niezwykle inteligentnej, którą zresztą mogliśmy zobaczyć też u Jessici Jones) pada stwierdzenie, że Matt cierpi na własne życzenie, tylko dlatego, że chce.

Nie tylko w przypadku Matta Murdocka możemy dostrzec dużą przemianę wewnętrzną. Większość postaci pierwszo- czy drugoplanowych ma w sobie cechy bohatera dynamicznego. Scenarzyści poświęcili bardzo dużo czasu Karen, która w końcu pokazuje, że jest osobą niesamowicie interesującą. Mam wrażenie, że w trzecim sezonie sporo dowiemy się o jej przeszłości, która kolorowa nie była. Page ma bowiem straszną tajemnicę z czasów, gdy jeszcze mieszkała w Vermont.

Karen-Page-02202016
Karen, z postaci płaskiej i nijakiej, zmienia się w jedną z lepszych kobiecych bohaterek. Jej wątek okazał się być jednym z ciekawszych w całym sezonie.

W pierwszym sezonie poznaliśmy Karen jako ofiarę, która powoli przeistacza się w ‘sidekicka’. Teraz idzie jeszcze dalej. Od samego początku daje nam do zrozumienia, że jest zdecydowanie kimś więcej, niż tylko sekretarką. W związku z zaangażowaniem w sprawę Punishera trafia do lokalnej gazety i nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to miejsce idealne dla niej. Karen bowiem posiada cechy typowe dla superbohaterki – nie brak jej odwagi, a przede wszystkim z całych sił poszukuje prawdy i sprawiedliwości.

Nie liczcie, że zobaczycie Karen w seksownym wdzianku, latającą po ulicach Hell’s Kitchen. Page wybrała sobie chyba dużo trudniejszą drogę. Nie zależy jej na dokopaniu „tym złym”, ale na pokazaniu społeczeństwu prawdy. Uświadomieniu ich, że nie wszystko jest takie proste. Dlatego tak bardzo zależy jej na Franku. Zna jego motyw, rozumie go i chce, żeby inni też zrozumieli.

Mała dygresja. Szczerze liczyłam, że romans Karen i Matta dojdzie do skutku. Wiem, że w sumie to by było słabe, ale pamiętajmy, że to jest ciągle adaptacja komiksu. W większości wersji pojawiał się motyw ich związku i dobrze by było do tego nawiązać.

No i na sam koniec Foggy, czyli postać, po której spodziewamy się niewiele albo nawet i nic. Za każdy razem zaskakuje swoją odwagą i błyskotliwością. W drugim sezonie znajdziemy wiele scen, w których udało mu się dokonać genialnych rzeczy, dzięki tym cechom i swoim umiejętnościom. Naprawdę świetny z niego prawnik. Foggy nie tylko jest przyjacielem Matta, ale także małym, racjonalnym głosikiem, który próbuje się przebić. Troszczy się o Daredevila i próbuje mu dać do zrozumienia (co nie jest łatwe), że nie jest on w stanie sam walczyć z całą przestępczością.

maxresdefault
Foggy z fajtłapy, zmienia się w prawnika z krwi i kości. Przy tym ciągle pozostaje troskliwym przyjacielem.

Nelson bardzo długo jest jedyną osobą, która zna drugą tożsamość Murdocka. Nie ukrywa swojego przerażenia, gdy patrzy na rany, które odniósł w czasie walki jego przyjaciel. Mimo największych kłótni zawsze jest skory do pomocy i stara się z całych sił zrozumieć Matta, jego postępowanie i motywy. Przy tym nigdy nie próbuje wejść do świata superbohaterów, choć odwagi mu zdecydowanie nie brakuje.

Drugi sezon „Daredevila” zdecydowanie mnie nie zawiódł. Choć miał na początku tendencję do przeciągania, warto przetrzymać pierwsze trzy, niezbyt ciekawe odcinki. Po nich akcja leci z niesamowitą prędkością i pragniesz, tylko by się nie zatrzymała. Jednak wszystko, co dobre musi się skończyć.

Warto też nadmienić, że nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle doczekamy się trzeciego sezonu. Nie płaczcie, Daredevil jeszcze się pojawi. Plany Netflixa są jednak dalekosiężne. Niedawno dostaliśmy „AKA Jessica Jones” (recenzja niby jest, leży sobie na pulpicie i chyba musi się w końcu pojawić), we wrześniu premierę będzie miał „Luke Cage”, a na koniec zobaczymy „Iron Fist”. Wszystkie cztery produkcje mają doprowadzić do powstania serialu „Defenders”, ale w szczegóły może wdamy się innym razem.

the_defenders_100177

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s