Po dwóch latach pisania recenzji naprawdę rzadko mi się zdarza, bym nie wiedziała, co napisać. Choć „Portret Doriana Graya” nie należy do grubych tomisk, swoją treścią przewyższa większość tysiącstronicowych dzieł. Tyle można by o tej książce powiedzieć, że aż nie wiadomo, od czego zacząć. Najlepiej chyba od początku.

„Jakie smutne! Ja się zestarzeję i będę brzydki i odpychający. Ale portret ten na zawsze pozostanie młody. Nigdy nie będzie starszy niż w dzisiejszym czerwcowym dniu. Gdybyż mogło być przeciwnie! Gdybym ja pozostał wiecznie młody, a obraz się starzał! Wszystko bym za to oddał, wszystko! Tak, nie ma nic na świecie, czego bym za to nie oddał. Oddałbym duszę własną!”

Przedmowa to część książki, którą często nam – czytelnikom – zdarza się pomijać. Ot, autor chce podziękować wydawcy, przyjaciołom i matce Whitney Houston. Tutaj (oczywiście) tak nie jest. Słowa autora są piękne i robią ogromne wrażenie. Dla tych dwóch stron już warto sięgnąć po „Portret…”, pamiętając, że

„Każda sztuka jest bezużyteczna.”

Oscar Wilde był XIX-wiecznym, irlandzkim pisarzem i tragicznej historii. W swojej książce przedstawia nam historią niezwykle przystojnego i czarującego Doriana Graya. Utalentowany malarz Basil Hallward, zachwycony urodą młodzieńca, postanawia namalować jego idealny portret. Dorian stał się dla niego ucieleśnieniem piękna, muzą, której od dawna poszukiwał. Pewnego dnia do malarza przychodzi cyniczny lord Henry Wotton, który szybko zaczyna mieć na Graya zły wpływ, zabierając mu czystość i niewinność, którą pokochał malarz.

Przez lorda Wottona Dorian zaczyna patrzeć na swoje piękno, jako na największy atut i jedyną rzecz, jaka tak naprawdę ma znaczenie, a mijający czas staje się dla mężczyzny największym przekleństwem. Jest gotowy nawet oddać własną duszę, by zachować młodość. Nasze marzenia potrafią się spełnić w najmniej oczekiwanym momencie i nie zawsze tak, jak byśmy tego chcieli, a rzeczywistość potrafi bardzo szybko stać się dla człowieka okrutna.

Jak to często bywa u wielkich pisarzy, w samym języku już można się zakochać. Opisy są niezwykle plastyczne, a bohaterowie tak wyraziści, że po ukończeniu ostatniej strony, odbiorca ma wrażenie, jakby uczestniczył w tych wszystkich wydarzeniach jako cichy, ale bardzo wnikliwy obserwator.

Cały test to jedna, wielka złota myśl. Jednak nie z tych oklepanych jak u Paulo Coelho czy Haruki Murakamiego. Przeprasza miłośników ich powieści, one po prostu do mnie nie przemawiają. U Wilde’a przemyślenia są wplecione w fabułę w bardzo delikatny i misterny sposób, a nie wpychane czytelnikowi na siłę. Myślę, że tan faktu zdecydowanie potwierdza wielki kunszt tego pisarza. Pamiętajmy jednak, że ta książka nie należy do najłatwiejszych. Wymaga skupienia i czasu. Mimo wszystko warto, a trud nie pójdzie na marne.

Najciekawszą postacią okazał się dla mnie Henryk Wotton. Jego wywody, choć przydługawe, są bardzo fascynujące, a jego pogląd na świat niezwykle różni się od innych. Inteligentny, cyniczny i żyjący według własnych zasad, czasem nawet wbrew konwenansom. To on przekonuje głównego bohatera, że jedną z największych wartości jest młodość, której należy trzymać się kurczowo i nigdy nie puszczać.

Pierwsze wydanie „Portretu Doriana Graya” okazało się dziełem niezwykle kontrowersyjnym jak na swoje czasy, więc sam autor zmuszony został do przeredagowania tekstu. Głównym zarzutem były sugestie homoseksualizmu, co nikogo nie dziwi, gdy pozna się smutną historię Wilde’a. To właśnie za kontakty homoseksualne, wtedy nielegalne, został skazany i ostatecznie zmarł w więzieniu.

Oscar Wilde uważał, że trójka bohaterów odzwierciedla jego cechy charakteru. Widać to niezwykle wyraźnie.

„Porter… zawiera wiele ze mnie. Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk – tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian – tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”

Warto przy okazji wspomnieć, że to wydanie zostało wzbogacone pięknymi ilustracjami Henry’ego Westona Keena oraz secesyjnymi zdobieniami. Takie dodatki tylko uprzyjemniają lekturę.

Jest jeszcze tyle wątków, aspektów, o których można by przy okazji omawiania tego działa powiedzieć. Myślę, że nie ma to jednak większego sensu. Nie chcę Wam psuć lektury i odbierać tej niewątpliwej przyjemności poznawania historii Doriana Graya.

„Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej”.


Tytuł: „Portret Doriana Graya”
Tytuł oryginału: „The Picture of Dorian Gray”
Autor: Oscar Wilde
Data premiery: lipiec 1890
Data premiery wydania: listopad 2015
Ocena 9/10


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper

10456814_741129279271837_6862862504298661017_n

Advertisements

11 myśli na temat “Piękno, które stało się wieczne – „Portret Doriana Graya” Oscar Wilde

  1. Książki nie czytałam, ale film jest świetny, z genialną rolą Ben’a Barnesa. Po książkę sięgnęłabym, gdybym uprzednio nie obejrzała filmu – na odwrót nie umiem 🙂

    Lubię to

  2. O, wesoło, właśnie to czytam 😉 trochę powoli mi idzie, ale tłumaczę sobie to jeszcze drugą rozgrzebaną książką. Widziałam tę współczesną adaptację i bardzo mi się podobało, więc czas nadrobić oryginał, o którym przez długie lata nie wiedziałam, że w ogóle istnieje ;D

    Lubię to

      1. Tak, tym. Tego starego jeszcze nie widziałam 🙂 ale może się ogarnę jak przeczytam.
        Mnie ten film zauroczył, choć jak na razie czytam książkę, to zupełnie inaczej odbieram Doriana niż przy filmie go odbierałam.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s