Agrigento – miasto w południowej Sycylii, które zamieszkuje 59,2 tysiąca mieszkańców. Niegdyś potężna osada o bogatej historii i kulturze, której świetlność przypada na V wiek przed naszą erą. Tutaj też rozgrywa się akcja książki Kostasa Hatziantoniou, która w 2011 roku została nagrodzona Europejską Nagrodą Literacką.

Kostas Hatziantoniou urodził się w 1965 roku. Jest greckim pisarzem, dziennikarzem i krytykiem literackim, który ukończył nauki polityczne i administracyjne na Uniwersytecie Ateńskim. Nie słyszeliście o nim? Nie dziwię się. Literatura nowogrecka nie należy do najpopularniejszych w naszym kraju, a szkoda, bo jest naprawdę warta uwagi. Mam nadzieję, że udało mi się jakiś czas temu przekonać Was do „Dziennika zdrady” Emiliosa Solomou. Teraz chciałabym zaproponować Wam drugą pozycję wywodzącą się z kraju śródziemnomorskiego.

Doktor Pauzaniasz czuje, że nie zostało mu dużo czasu na tym łez padole, dlatego decyduje się zrobić coś ważnego dla siebie, ale i dla potomnych. Zbiera swoje notatki i zaczyna tworzyć kronikę swojej ojczyzny oraz zamieszkałego przed wiekami w Agrigento filozofa Empedoklesa. Szybko jednak musi porzucić marzenie, gdy jego los splata się z losem Gaetano, który musi ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości i mafią. Jednocześnie na wyspę wraca córka doktora, malarka, poszukująca wewnętrznego spokoju, a także poszukujący chęci do życia Linos. Właśnie takie jednostki ściąga do siebie Agrigento – zagubione i poszukujące odpowiedzi na odwieczne pytania.

Na pochwałę zasługuje szata graficzna. Wydawnictwo Książkowe Klimaty dba o doznania wizualne odbiorców, prezentując nam delikatne, minimalistyczne grafiki, które w idealny sposób oddają klimat historii. Na „Agrigento” dobrze się patrzy.

Z powieścią Hatziantoniou mam lekki problem. Przeczytanie jej zajęło mi wieki, strona dziennie to było moje maksimum. Wiele razy chciałam rzucić tą książką w kąt i dać sobie z nią spokój. Było w niej jednak coś, co zmuszało mnie, bym doczytała do końca.

Współczesna literatura grecka ma swój wyjątkowy styl, który nie każdemu może przypaść do gustu. Mnóstwo w niej filozoficznych rozmyślań, historii, opisów, a sama fabuła niespiesznie toczy się do punktu kulminacyjnego. Ma to swój urok, ale tych, którzy poszukują w lekturze niesamowitych zwrotów akcji, pościgów i wybuchów może zwyczajnie znudzić.

Ta wszechobecna na stronicach „Agrigento” nostalgia przyciąga jak silny magnes. Hatziantniou kusi słowem, przenosi do odległego miejsca, pozwala nam się wszystkiemu dobrze przyjrzeć, poczuć, posmakować, tworząc z lokalizacji cichego bohatera. Jest to piękne na wielu płaszczyznach.

W swoich rękach trzymam właśnie mieszanakę romansu, kryminału, a nawet powieści historycznej. Trochę w tym z „Ojca Chrzestnego”, trochę z… Nawet brakuje mi odpowiedniego porównania. Autor nie każe nam gonić za wydarzeniami, daje czas na przemyślenia i refleksję, sprawiając, że lektura staje się formą relaksu. Nie jest przy tym pseudointelektualna, pełna „mądrych” wywodów i pouczeń. To idealna i zrównoważona mieszanka. Nic dziwnego, że zdobyła Europejską Nagrodę Literacką.


Tytuł: „Agrigento”
Autor: Kostas Hatziantoniou
Data premiery: 23 maja 2014
Ocena: 7/10


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Książkowe Klimaty

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s