Są trzy produkcje Tima Burtona, które choć są animacjami, nie koniecznie nadają się dla dzieci. Wspaniale wpasowują się za to w klimat Halloween i to właśnie dlatego dzisiaj o nich porozmawiamy. Ich kolejność nie jest przypadkowa, ale o tym na końcu.

„Frankenweenie”

Kiedy umiera ukochana osoba, jesteśmy w stanie zrobić wszystko, by była ponownie z nami. Sparky był kochanym psem, jednak nieszczęśliwy wypadek zabrał go z tego świata. Młody chłopiec – Victor – nie może się z tym pogodzić i postanawia ożywić zwierzaka tak jak zrobił to doktor Frankenstein. Eksperyment się udaje, ale niesie za sobą ogromne konsekwencje.

Największą krzywdę tej produkcji zrobili dystrybutorzy. „Piorunująca dobra komedia” krzyczał napis na plakacie reklamowym, a tym czasem „Frankenweenie” z komedią ma tyle wspólnego, co ekipa „Niezniszczalnych” z młodością. Tymczasem to naprawdę smutna, nostalgiczna historia, z klimatem jak ze starej szkoły horroru, a przy tym piękna wizualnie, no i fabularnie.

„Gnijąca panna młoda Tima Burtona”

XIX w. i małe, wiktoriańskie miasteczko. Victor Van Dort szykuje się właśnie do zaaranżowanego przez rodziców ślubu z Victorią, którą pierwszy raz miał okazję zobaczyć dopiero na próbie generalnej ceremonii. Choć od razu przypadli sobie do gustu, mężczyzna ma spore wątpliwości. Zdenerwowanie sprawia, że nie jest w stanie nauczyć się słów przysięgi. Spanikowany ucieka z kościoła do lasu, gdzie ćwicząc formułę, nakłada obrączkę na gałąź. Jego życie wywraca się do góry nogami, gdy okazuje się, że właśnie pobrał się z… martwą kobietą, która za nic nie chce zrezygnować z tego związku. Zabiera mężczyznę do krainy umarłych, gdzie wręcza mu prezent ślubny – kości jego ukochanego psa, który „żyje” jako szkielet. Czy Victor wróci do świata żywych? Jaką historię kryje Gnijąca Panna Młoda? No i z kim nasz główny bohater będzie żył długo i szczęśliwie?

Ta historia ma wszystkie cechy typowe dla burtonowskiego stylu, a jednocześnie jest niezwykle prostą i piękną historią miłosną w gotyckim klimacie. Jest w tym sporo dziwności i szaleństwa, ale to właśnie nadaje taki, a nie inny klimat. Znowu mamy tu połączenie świata żywych i umarłych, które przecinając się, mocno mogą namieszać w życiu bohatera. Bajkowo, strasznie i wzruszająco. Bo prawdziwa miłość wymaga poświęceń.

„Miasteczko Halloween”

Każde święto ma swoją magiczną krainę, której mieszkańcy każdego dnia oddają się celebracji wszelkich związanych z nim tradycji. Jest i takie, do którego nie każdy odważyłby się wybrać – miasteczko Halloween, pełne duchów, potwór, mar i stworów. Znajdziemy tam też lokalną gwiazdę uwielbianą przez tłumy – Jacka Skellingtona, który ma już jednak dość swojego „przerażającego” życia. Przymierza leśny szlak w towarzystwie psa-ducha i dociera w miejsce chłodne, kolorowe i bardzo odmienne. Do Gwiazdkowego Miasteczka, królestwa samego Świętego Mikołaja. A co by się stało, jakbyśmy połączyli te dwa święta?

Zdecydowanie mój faworyt. Uwielbiam Jacka, jego elegancję i wyrafinowanie. Burton z pomocą ogromnej ekipy stworzył klasy filmu animowanego, który jest na niesamowicie wysokim poziomie. Co tu dużo mówić, pozycja zdecydowanie obowiązkowa. Trochę strachu, komedii, wątek miłosny i poszukiwanie swojego miejsca w świecie. To wszystko aż krzyczy „Burton” z ekranu.


Czas na małą dygresję na temat kolejności. Dawno temu, gubiąc się w internecie, natrafiłam na teorię, która z miejsca mnie przekonała. Otóż wszystkie te animacje łączą się ze sobą tak mocno, że wiele osób zaczęło podejrzewać, że obu Victorów i Jack to dokładnie ta sama osoba. Nawet wygląd ukochanego pupila się zgadza. Jest tylko jeden zgrzyt – akcja „Gnijącej panny…” trochę wyprzedza pozostałe, ale kto by się tym przejmował.

Na długi weekend zjechałam do domu i to właśnie z nim zamierzam spędzić dzisiejszy wieczór. Mam wrażenie, że Tim Burton będzie idealnym towarzyszem. A co wy na dzisiaj planujecie? 

12195783_968196496560562_5990138693832715012_n

Advertisements

4 myśli na temat “Noc strachów według Burtona, czyli trzy bajki idealne na Halloween

  1. Uwielbiam Burtona, a te pozycje są idealne na Halloween! Też zawsze uważałam, że Victor i Victor są do siebie podejrzanie podobni, ale Jacka z nimi nie łączyłam (co mogło być błędem).
    Właściwie, to do tego zestawienia dorzuciłabym jeszcze Vincenta, jeśli nie widziałaś, to polecam — krótkometrażówka, jest na yt z polskimi napisami 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Widzę, że faworyta mamy tego samego ;D UWIELBIAM „MIASTECZKO HALLOWEEN”! Oglądam i teraz i na święta Bożego Narodzenia (wtedy zapętlam piosenkę Whats this?). Uważam, że ta animacja jest przepiękna – klimatyczna, z ciekawą fabułą, z charakternymi bohaterami, a do tego wszystkiego ta otaczająca grozzzza ❤
    "Gnijąca Panna Młoda" też świetna, "Frankenweenie" trochę słabiej, ale wciąż bardzo burtonowsko.
    A ja dzisiaj trochę w klimacie Burtona – czytam "Osobliwy dom pani Peregrine", a Tim zabrał się za jej ekranizację! Oby była tak dobra jak powyższe przykłady!
    I tak na koniec – wiesz, że "Miasteczko Halloween" nie zostało wyreżyserowane przez Burtona? On tam tylko maczał palce, ale reżyserię i scenariusz zostawił innym 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s