Literatury wysokiej się nie czyta. Człowiek w lekturze szuka dzisiaj przede wszystkim relaksu i nie ma w tym nic złego. Dodatkowo wszelkie trudne w odbiorze działa są nam obrzydzane w szkole, gdy zmusza się młodego i nieobytego z literaturą na odpowiednim poziomie człowieka do kontemplacji na temat „co autor miał na myśli”. Do takich dzieł trzeba podejść samemu, w odpowiednim momencie i z własnej woli. Wtedy odbiór jest zdecydowanie lepszy.

Wiem, to co napisałam wyżej brzmi dość… górnolotnie? Może. Do takich wniosków doszłam jednak, gdy o drugiej w nocy zamknęłam „Proces” Franza Kafki. Nie uważam się za speca od literatury ani nic z tych rzeczy. Po tę książkę sięgnęłam jednak sama dla siebie i to była bardzo dobra decyzja.

„Wnioskuję to z tego, że jestem wprawdzie oskarżony, ale nie mogę znaleźć najmniejszej winy, o którą można mnie było oskarżyć. Ale i to jest drugorzędną sprawą: kto mnie oskarża? – oto zasadnicze pytanie”

„Proces” Franza Kafki to surrealistyczna powieść ukazująca losy Józefa K., który pewnego dnia budzi się w swoim mieszkaniu i napotyka urzędników, którzy oznajmiają mu, że jest oskarżony. O co? To nie ma znaczenia. Mimo zachowywania pozorów normalnego życia, Józef napotyka na swojej drodze mnóstwo absurdalnych wydarzeń, które ostatecznie doprowadzają do tragicznego zakończenia.

Franz Kafka był niemieckim pisarzem pochodzenia żydowskiego, który chyba najlepiej znany jest właśnie z „Procesu”. Żył na przełomie XIX i XX wieku. Od jego nazwiska pochodzi określenie „sytuacja kafkowa” (niemieckie „kafkaes”), która opisuje mroczne uczucie niepewności i zagrożenia, poczucie znajdowania się pod ciągłą kontrolą.

Przy okazji tego wydania watro wspomnieć o jeszcze jednej postaci. Ci z Was, którzy ukończyli już szkołę średnią, na pewno znają postać Bruno Schulza. Tak, to ten od „Sklepów cynamonowych”. Oprócz pisaniem, zajmował on się też tłumaczeniem oraz sztuką. Wydawnictwo MG postanowiło sięgnąć po jego wersję „Procesu”, którą uzupełnili genialnymi szkicami, których autorem także był Schulz.

Szkice Schulza są tak adekwatne do tekstu – abstrakcyjne i szokujące.

„Proces” można interpretować na wiele sposobów. Jako senną marę, nawiązanie do totalitaryzmu czy samotności. Nie będziemy się jednak tutaj wymądrzać. Każdy w końcu może inaczej odebrać słowa Kafki. Najgorsza jest tak niepewność, którą tworzą słowa „rozdział powyższy został niedokończony”. W końcu tyle przez te kilka stron mogło się wydarzyć.

Konfrontacja człowieka z machiną biurokracji jest tematem jak najbardziej współczesny, jednak byłaby to interpretacja zbyt prosta. Rzeczywistość Kafki jest pełna niedomówień, które poruszają szare komórki. W świecie pełnym absurdu i niezrozumiałej kontroli Józef radzi sobie nad wyraz dobrze. Jest mężczyzną inteligentnym, który rozumie swoją sytuację. Nie załamuje rąk, a postanawia wszystko to przyjąć racjonalnie i jak najdłużej dyktować własne zasady. Szybko okazuje się to jednak niemożliwe.

Cudowne jest w „Procesie” to, że do końca ciężko przewidzieć losy K.. Choć trudno w stu procentach pojąć jego sytuację, kibicuje mu się do końca. Spotyka go w końcu tyle (z pozoru) sprzyjających sytuacji. Tyle osób chce mu pomóc.

Skomplikowane jest pisanie o książce, gdy nie chce się wprowadzać nikogo za bardzo w fabułę. Mam w tym jednak swój cel. Książki takie jak „Proces” należy czytać z otwartą głową, bez wcześniejszych streszczeń, ekranizacji czy notek na wikipedii. Biorąc pod uwagę fenomen tego dzieła, wydaje się to niemal niemożliwe.

Choć „Proces” został wydany już po śmierci autora (chwała Maxowi Brodzie, że nie spalił oryginału zgodnie z wolę Kafki), można tę powieść uznać za dzieło życia Franza. Szkoda, że wyrządzono jej największą krzywdę w ludzkości i wpisano na listę lektur szkolnych. I choć teraz nie jest ona chyba obowiązkowa, łatka ciągle na niej ciąży. Obarczona wydumanymi interpretacjami, traci swoją wartość. Czysty odbiór jest w niej najważniejszy.

Ucieszę się, jeśli choć jedną zbłąkaną duszyczkę zainteresuję tę pozycją. Przygotujcie się jednak na trening dla szarych komórek i zerowy odpoczynek. Do „Procesu” trzeba usiąść na spokojnie i kontemplować każde słowo. A co najważniejsze – należy go sprawdzić z własnej woli. Absurd jest tutaj ogromny, ale jest to absurd wybitny. 


Tytuł: „Proces”
Tytuł oryginału: „Der Prozess”
Autor: Frazn Kafka
Data premiery: 1925
Data wydania: 30 sierpnia 2014
Ocena: 9/10


 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MG. 

3d48d-logo-mg-2

 

Advertisements

5 myśli na temat “Kim jest Józef K., czyli kilka słów o „Procesie” Franza Kafki

  1. Na szczęście mam ambitną siostrę i ona miała „Proces” jako lekturę przy maturze rozszerzonej. I kupiła właśnie to PRZEPIĘKNE wydanie ! Do książki się jeszcze nie dobrałam, chociaż miałam podejście z audiobookiem – kompletnie sposób nie dla mnie, nie potrafię się skupić dostatecznie. Na pewno przeczytam, prędzej czy później i mam nadzieję, że tym postem zachęcisz więcej osób do zapoznania się z tym klasykiem.
    W ogóle ten klimat „sytuacji kafkowej” przypomina mi trochę „Rok 1984” 🙂

    Lubię to

  2. „Proces” czytałam dwa razy w swoim życiu. w liceum i na studiach. lubię twórczość Kafki, a „Proces” to dzieło samo w sobie. jeśli przypadło Ci do gustu jego pisanie, sięgnij po Dzienniki. to trochę inny kaliber. cięższy i trudniejszy 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s