4/10 · Bez kategorii · kryminał · Maryla Szymiczkowa · obyczajowe

Oldschoolowy (nie)kryminał – „Tajemnica domu Helclów” Maryla Szymiczkowa

„Literacka zagadka roku”? Świetnie! „Zbrodnia w stylu vintage”? Jeszcze lepiej. To właśnie te hasła nastawiły mnie, że dostanę polską wersję Sherlocka, choć może bardziej pasowałaby tutaj panna Marple. Oldschoolowy klimat, konwenanse i obyczaje przyćmiły jednak same morderstwa (bez których przecież nie mogło się obejść), a największą tajemnicą okazała się sama autorka. Zacznijmy jednak od początku.

„W Krakowie „przebaczenie” było wyłącznie terminem teologicznym, bez praktycznego zastosowania w życiu codziennym.”

Profesorowa Szczupaczyńska ma tysiąc spraw na głowie. Musi pamiętać o obiedzie, zakupach, kontrolować nową służącą i jeszcze być na bieżąco ze wszystkim, co w wyższych sferach się dzieje. Dużo? Może, ale mimo to kobieta w XIX-wiecznym Krakowie może narzekać na nudę. Do czasu! Gdy podopieczne Domu Helclów zaczynają ginąć w tajemniczych okolicznościach, profesorowa czuje się zobowiązana rozwiązać tę zagadkę, a przy okazji zdobyć fanty na akcję charytatywną. Zabawę czas zacząć!

Maryli Szymiczkowej nie spotkacie na żadnych targach. Nie wpadniecie nawet na nią przypadkiem na ulicy. Autorka „Tajemnicy Domu Helclów”, tak naprawdę nie istnieje, a do życia powołali ją Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński. Pierwszy zafascynowany jest międzywojennymi historiami kryminalnymi, drugi to krakus z dziada pradziada.

Książka tych dwóch panów od początku określana jest jako pastisz literatury z końca XIX wieku. Minioną epokę ukazuje w sposób wielce satyryczny i to im się na pewno udało. Za dużo jednak uwagi poświęcili formie, spychając – wydawać by się mogło – główny wątek na dalszy plan.

Duet Dehnel-Tarczyński odwalili kawał świetniej roboty, widać, że włożyli w ten projekt mnóstwo serce, ale… nie chodzi tylko o złe sklasyfikowanie tej powieści. Może obyczajówka z wątkiem kryminalnym, ale rasowy kryminał? W życiu. Problemem jest też żółwie tempo, które spowalnia masa drobiazgowych opisów, wątków pobocznych i nieistotnych wstawek. W pewnym momencie kompletnie przestało mnie interesować rozwiązanie zagadki. Chciałam tylko dotrzeć do końca.

W całej powieści możemy znaleźć multum smaczków w stylu retro. Do mojego ulubionego należą zdecydowanie krótkie zdania wprowadzające na początku każdego rozdziału. Niby mała rzecz, a cieszy i nastraja. Tutaj chylę czoło przed Szymiczkową – świetny pomysł.

Gdyby opis „Tajemnicy Domu Helclów” był adekwatny do tego, co rzeczywiście otrzymałam, pewnie bym się nigdy na nią nie zdecydowała. Na pewno taka stylistyka znajdzie swoich zwolenników. Lubicie historyczne obyczajówki? Proszę bardzo. Dla mnie jednak autorzy nie mieli konkretnego planu. Miało wyjść pięknie, a wyszło jak zwykle. 


 

Tytuł: „Tajemnica Domu Helclów”
Autor: Maryla Szymiczkowa
Data wydania: 13 lipca 2015
Ocena: 4/10


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak Literanova. 

5616484534e1221da080b7-811162-wm

Advertisements

7 thoughts on “Oldschoolowy (nie)kryminał – „Tajemnica domu Helclów” Maryla Szymiczkowa

  1. Wyczytałam w komentarzach, że nie znasz innych książek Dehnela, a wiesz o nim coś więcej oprócz tego, co przedstawiłaś we wpisie? 🙂 Warto byłoby się dowiedzieć, bo to fascynująca postać, o unikalnych zainteresowaniach, co ma też wpływ na tę książkę. Zakończenie kompletnie mi nie pasuje – „Miało wyjść pięknie, a wyszło jak zwykle”, biorąc pod uwagę fakt, że nie czytałaś nic Dehnela. 🙂

    Lubię to

    1. To prawda, nie czytałam. W zakończeniu chodziło mi jednak nie tle o samo dzieło, co o przypisanie go do kategorii „kryminał”. Kto wie, może kiedyś sięgnę po inną jego książkę, choć ” Tajemnica domu…” mnie do tego nie zachęciła. 🙂

      Lubię to

      1. Jacek Dehnel stylizuje się na takiego XIX-wiecznego dandysa, fircyka. Ubiera się tak, jak w tamtej epoce – ciężko go nie spotkać w cylindrze, z laską. Dehnel to raczej nasz pisarz z tej „górnej” półki, jego książki są niesamowite – zarówno pod względem językowym, jak i pod względem fabuły.Poezja niezwykle bogata, dość trudna. Jego partner z kolei, Piotr Tarczyński, bardziej od książek obyczajowych lubi kryminały i fantastykę – stąd to połączenie – wyrafinowany XIX-wieczny styl Dehnela z kryminałem w tle. 🙂 U mnie na blogu recenzja nominowanej do Nike „Matki Makryny” i „Lali” Dehnela, jakbyś chciała się czegoś więcej o autorze dowiedzieć. 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s