Nie od dziś wiadomo, że ze wszystkich kulturowych dziedzin najmniej lubię filmy. Gapienie się przez dwie godziny w ekran po prostu mnie nuży i usypia, więc jeśli powiem Wam, że jakąś produkcję obejrzałam z zapartym tchem, będzie to najlepsza rekomendacja.

„Czy to nie dziwne? Stworzyć coś, co cię nienawidzi?”

Młody i utalentowany informatyk Caleb (Domhnall Gleeson) wygrywa konkurs i dostaje szansę, o której marzy każdy w jego firmie. Na tydzień trafi do tajnej pracowni Nathana (Oscar Isaac), szefa firmy, w której skrywane są najbardziej tajemnicze projekty. Okazuje się, że mężczyzna aktualnie pracuje nad sztuczną inteligencją. Tak powstała piękna kobieta-robot Ava (Alicia Vikander), którą cechuje niesamowita inteligencja. Zadanie Caleba jest proste – ma poprzez rozmowę sprawdzić jak bardzo android przypomina człowieka. Ale czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi?

Myślę, że wszyscy jesteśmy świadomi, że sztuczna inteligencja nadejdzie prędzej czy później. Nie zdziwiłabym się jakby amerykańscy naukowcy już nad nią pracowali. Mnie to przeraża, nie wiem jak Was. Po tym filmie pojawiło się w mojej głowie jeszcze więcej obaw.

Androidy to w kinematografii temat, bądźmy szczerzy, oklepany. Łatka „science-fiction” od razu nasuwa mi skojarzenia z robotami, najlepiej tymi zbuntowanymi, które walcząc z ludźmi. W sumie bardzo bym się nie pomyliła, w pewnym sensie na tym schemacie bazuje „Ex Machina”, choć nie do końca.

Mimo futurystycznego klimatu film Alexa Garlanda to rasowy thriller psychologiczny. Nie liczcie na pościgi, wybuchy czy strzelaniny rodem z „Matrixa” czy „Transformersów”. Wszystko jest bardzo oszczędne, surowe, ale w pozytywnym znaczeniu. Żadna scena czy wypowiedź nie pojawiła się przypadkowo. Napięcie jest budowane bardzo skrupulatnie, aż w końcu zaczyna się wylewać z ekranu i wgniatać widza w fotel. 

W czym się objawia pewna oszczędność? Mamy tutaj tak na prawdę trzech bohaterów. Czterech, jeśli liczyć jedną, która nic nie mówi. To niesamowite ile musieli włożyć w to pracy, by osiągnąć tak dobry efekt.

Najbardziej przerażające jest to, że akcja filmu rozgrywa się w naszych czasach, a twórca androida używa istniejącej technologi. Od tej strony wszystko ma sens.

Mimo całkiem zaskakującego finału, który ciężko było z początku przewidzieć, „Ex Machina” ma w fabule kilka oklepanych wątków. Najbardziej przewidywalnym była [SPOILER] zakochanie się Caleba w robocie, które jednak było bardzo ważnym elementem. Myślę jednak, że ciężko się zakochać tak bardzo w kimś, już pomijam, że w robocie, w ciągu kilku dni.

Film jest zdecydowanie wart uwagi. Byle czego bym Wam przecież nie polecała. 😉 Przygotujcie na półtorej godziny wgniatanie w fotel w towarzystwie całkiem niezłej obsady. Dziwię się, że nie znałam tych aktorów wcześnie. Muszę sprawdzić ich filmografię.


Tytuł: „Ex Machina”
Reżyser: Alex Garland
Scenariusz: Alex Garland
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 20 marca 2015 (Polska) 21 stycznia 2015 (świat)
Ocena: 8/10

Advertisements

11 myśli na temat “Zabawa w Boga – „Ex Machina” reż. Alex Garland

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s