fantasy · Gra o Tron · serial

Zabawę czas zacząć, czyli pierwszy odcinek nowego sezonu "Gry o Tron" – "Wojny, które nadejdą"

Nadszedł ten czas. Czekaliśmy rok. Odliczaliśmy dni do magicznego trzynastego kwietnia. I oto nadszedł. Wielka premiera w środku nocy. Czuwaliśmy na warcie i razem przeżywaliśmy ten ważny dzień. Dzień emisji pierwszego odcinka piątego sezonu wielkiej i wspaniałej „Gry o Tron”. Moje fanowskie serduszko się cieszy i to bardzo! 
Choć pierwsze cztery odcinki wypłynęły już do internetu (ach ci niedobrzy piraci! Arrr!), posty o każdym kolejny odcinku będą pojawiać się raz w tygodniu. 
A co wydarzyło się w pierwszym odcinku i co ja o tym myślę? Sprawdźcie. 
Wracamy do świata Westeros, a pierwszy odcinek to niejako przywitanie się z widzami oraz przypomnienie nam najważniejszych wątków. Skaczemy między jedną krainą a drugą i odwiedzamy najważniejsze postacie rozgrywki. To jest główny zamysł „Wojen, które nadejdą ” – ukazanie jak się sprawy mają. Mimo to pojawiło się kilka ważnych momentów. 
„Uczta dla wron”, na której częściowo opiera się ten sezon, jest uważana przez wielu za najnudniejszy z tomów. Pojawiają się podejrzenia, że piąta odsłona „Gry o Tron” też taka będzie, a poważna akcja pojawi się dopiero pod koniec. Ja na ten temat nie mogę się wypowiedzieć, z książkami jestem ciągle do tyłu. Podejrzewam jednak, że twórcy zapewnią nam odpowiednią dawkę wrażeń. Nie zapominajmy o ich ostrzeżeniu, że serial ma wyprzedzić oryginał!
Już dawno temu można było usłyszeć, że napotkamy podczas seansu retrospekcje z udziałem Cersei Lannister. Producenci bardzo szybko udowodnili, że to nie były tylko puste słowa. Już w pierwszej scenie widzimy młodziutką, ale odważną blondynkę, która udaje się do miejscowej wiedźmy, zwanej maegi lub Maggy Żaba. Zatrzymajmy się na chwilę przy tej scenie. 
Taka młodziutka, a już ma diabła w oczach i pyskuje!
Młoda Cersei udała się do niej nie bez powodu. Pyta o swoją przyszłość. Z książek wiemy, że została obiecana Rhaegarowi Targaryenowi, nie dziwi więc pytanie o swojego przyszłego małżonka. 
„Kiedy wyjdę za księcia? – zapytała.

– Nigdy. Wyjdziesz za króla.

Zdziwiona dziewczynka zmarszczyła czoło. Przez długie lata uważała, że te słowa znaczyły, iż poślubi Rhaegara dopiero po śmierci jego ojca, Aerysa.

– Ale będę królową? – zapytała jej młodsza wersja.

– Tak. – W żółtych oczach Maggy pojawił się błysk złośliwości. – Królową będziesz… dopóki nie nadejdzie inna, młodsza i piękniejsza, która cię obali i odbierze ci wszystko, co dla ciebie drogie.

– Jeśli spróbuje, każę mojemu bratu ją zabić.

Była jednak upartym dzieckiem i nawet w owej chwili nie chciała się zatrzymać. Zostało jej jeszcze jedno pytanie, jedna szansa ujrzenia przyszłego życia.

– Czy król i ja będziemy mieli dzieci? – zapytała.

– Och, tak. Szesnaścioro dla niego, troje dla ciebie.

Cersei nie widziała w tym sensu. Czuła w skaleczonym kciuku pulsujący ból, a jej krew skapywała na dywan. „Jak to możliwe?” – chciała zapytać, ale nie miała już więcej pytań.

Jednakże starucha jeszcze z nią nie skończyła.

– Złote będą ich korony i złote ich całuny – rzekła. – A kiedy już utoniesz we łzach, valonqar zaciśnie dłonie na twojej białej szyi i wyciśnie z ciebie życie. „

Powyższy fragment jest cytatem z „Uczty dla wron” George’a R. R. Martina w przekładzie Michała Jakuszewskiego. Widać drobne odstępstwa od ekranizacji. Według serialowej przepowiedni Robert miał mieć w sumie dwadzieścioro dzieci. Nie pojawiła się też wzmianka o tajemniczy volangarze, na którego temat pojawiło się wiele ciekawych spekulacji.
Ten Pan pojawił się po raz ostatni. Nie ma tatusia, Lannisterowie mogą szaleć!
A co u innej ważnej blondynki? Jedni ją uwielbiają, inni nie cierpią. Daenerys panuje w Meereen, lecz jej rządom sprzeciwiają się Synowie Harpii – ugrupowanie złożone ze szlacheckich rodzin, które sprzeciwiają się nowemu porządkowi, a charakterystyczne są dla nich złote maski. Mordują w nocy, zostawiają przy tym namalowaną krwią harpię. Ich ofiarą pada jeden z Nieskalanych, a młoda Targaryenka nie może pozostać temu obojętna. Rozkazuje swoim podwładnym odszukać zabójcę. Mam wrażenie, że jej pozycja w Krainie Niewolników może się mocno zmienić w tym sezonie. 
Daj dzieciakom areszt domowy, a te od razu zioną na ciebie ogniem.
Niewychowane te smoki!
Co to za odcinek bez naszego ulubionego karła?! Część w Was może pamięta Pentos – Wolne Miasto, w którym mieszkała Daenerys razem ze swoim bratem. To właśnie tam trafia z pomocą Varysa Tyrion. Już od dawna domyślałam się, ze Eunuch jest po stronie smoków, teraz jednak zostało to powiedziane wprost. Krasnal pije na umór, jakby kielich przykleił mu się do ręki, a w tym czasie Pająk namawia go, by wyruszył z nim do wcześniej wspomnianego Meereen. Pragnie pomóc Dany w zdobyciu Żelaznego Tronu. 
Varys i Tyrion… Z tego musi wyjść coś ciekawego!
Pojawił się też mój drugi ulubiony bohater płci męskiej, czyli Petyr Baelish, który prawdopodobnie za życiową misję przyjął ochronę Sansy. Byłabym nawet gotowa w to uwierzyć, w końcu to córka miłości jego życia, ale te jego oczka i wąsik… Od razu widać, że nie można mu ufać, bo to przebiegła bestia. 
Mimo wszystko i tak go uwielbiam.

A na zakończenie – Mur, na którym zrobiło się trochę tłoczno. Jak zapewne pamiętacie pod koniec czwartego sezonu odbyła się bitwa (piękny wizualnie odcinek!). Przybył tam wtedy Stannis razem ze swoją całą świtą i Czerwoną Kapłanką. Urządzili sobie ciepły kącik w śnieżnym zakątku. Po walce Król za Murem, czyli Mance Rayder, został pojmany i był więziony w jednej z cel z Czarnym Zamku. Stannis planuje ruszyć na Winterfell, jednak nie pozwala mu na to zbyt mała ilość żołnierzy. Chce zwerbować dzikich, którym później dałby ziemię i wynagrodził cały trud, ale jest jeden warunek – ich król musi zrzec się swojego tytułu i uklęknąć przed Baratheonem. Ale jak to? Ten, który nie klęka przed nikim, ma to zrobić teraz? A no właśnie. Mance jest człowiekiem, który do samego końca wierzy w swoje ideały. Woli zginąć, niż to zrobić. A jego śmierć okazała się dość gorącym przeżyciem. Co się teraz stanie z dzikimi ze wszystkich plemion, gdy ich przywódca, a zarazem jedyna osoba, której udało się ich ze sobą zjednać, nie żyje? 
No to mamy pierwszego trupa.
Tutaj warto też przyjrzeć się Melisandrze. Jon ma słabość do rudych kobiet. Chodziły pogłoski, że ma on mieć z kapłanką romans. Ona już na wstępie wykazała zainteresowanie bękartem, ale czy Jon naprawdę złamie dla niej przysięgę? Przekonamy się pewnie już nie długo. 
Nie można spodziewać się wiele po pierwszym odcinku. Czekaliśmy na niego rok, więc przyda się odrobina przypomnienia. Pojawiło się parę ciekawych momentów i nie mogę się doczekać, aż akcja pogalopuje do przodu. Póki co nudnawo. Czy przy kolejnych będzie płacz i zgrzytanie zębów? Mam taką nadzieję!
Ten gif jest tutaj bez większego powodu. Bo jest Margaery i w ogóle…
PS Jeśli chcecie spełnić dobry uczynek i wspomóc mnie oraz moje fanowskie serduszko, kliknij w link, a dowiesz się, czym jest kalkulator Hodora 😀
Advertisements

3 thoughts on “Zabawę czas zacząć, czyli pierwszy odcinek nowego sezonu "Gry o Tron" – "Wojny, które nadejdą"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s