Tytuł: „Toń”
Tytuł oryginału: „Where the Devil Can’t Go”
Autor: Anya Lipska
Data wydania: 5 listopada 2014
Ocena: 5/10


„Pragnienie zemsty – zobaczyłem to w jego oczach – a to znaczy, że i ja się zemszczę”

W Londynie zaczynają ginąć polskie emigrantki. Oficjalną przyczyną jest przedawkowanie, ale sprawa wydaje się bardziej skomplikowana. W pogoń za mordercą rusza znana osobistość w tutejszej Polonii Janusz Kiszka. Równolegle sprawą zajmuje się młoda pani detektyw Natalie Kershaw. Gdy miasto stanie się areną walki, wiele rzeczy okaże się inna niż na początku. 
Niech Was nie zwiedzie nazwisko autorki. Anya Lipsa naszą rodaczką nie jest. To Brytyjka, która polską kulturę poznała dzięki mężowi – Tomaszowi. Stąd też jej duże zainteresowanie londyńską Polonią, gdzie ma miejsce akcja „Toni”. Na co dzień jest producentką, scenarzystką telewizyjną oraz autorką filmów dokumentalnych. 
Okładka to tutaj pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę. Zazwyczaj staram się po niej nie oceniać, traktując szatę graficzną tylko jako miły dodatek wizualny. Nie sposób jednak nie wspomnieć o Jamesie Bondzie i londyńskim pejzażu. Plakat filmowy jak się patrzy. 
Jestem miłośniczką wszelkiej maści kryminałów, thrillerów i tym podobny. Łatwo to zresztą zauważyć. Kiedy zaproponowano mi zrecenzowanie „Toni”, nie wahałam się nawet przez chwilę. Oryginalny pomysł, odrobina polskości… Biorę w ciemno. Niestety przeliczyłam się. Choć intryga z pozoru trzyma w napięciu i wydaje się dość skomplikowana, już w połowie zaczyna się wszystko składać w całość. Pozostaje dość oklepany motyw, a po zamknięciu – niedosyt. 
Podstawowym błędem było uznanie tej powieści za kryminał. Dla mnie to bardziej thriller polityczny. Są trupy, nawet dwa, ale są zepchnięte bardzo szybko na dalszy plan. Przoduje historia komuny i Solidarności, wokół których kręci się większość wątków. Pojawia się mnóstwo nazwisk, retrospekcji… Natłok tego wszystkiego wprowadzał momentami lekki chaos.
Intryga, którą prezentuje autorka, nie jest najgorsza. Brudna przeszłość cenionego polityka, córka na boku, narkotyki… Potencjał jest bardzo duży, a całość na pewno znajdzie swoich zwolenników.
Jedno słowo cisnęło mi się na usta, gdy przedzierałam się przez kolejne stronice – STEREOTYP. Nie wiem jak wygląda życie naszych rodaków na obczyźnie, nie wiem jacy oni są. Anya Lipska ukazała ich jako roboli na budowie, którzy non stop piją (nawet w trakcie prowadzenia samochodu), zagryzają kiełbasą i nie potrafią się zachować. Kobiety to zwykle ubrane w obcisłe ciuszki „tancerki egzotyczne”, a faceci – klnące półgłówki. Jeśli już w Londynie studiują to na uczelni katolickiej, a głównym tematem rozmów jest polityka i Solidarność. 
Mimo wszystko ciekawie było przeczytać o Anglii w oczach Polaków. To jest chyba największa wartość tej książki i w sumie główny powód, by po nią sięgnąć. „Toń” nie jest książką złą, ale brakowało jej też pewnej wyrazistości. Teraz wyląduje na półce obok innych książek, do których już nigdy nie zajrzę, ani nawet nie pomyślę. Wątki już mi się zaczynają powoli zacierać. Lektura na plaże dla miłośników takiej tematyki.
Toń [Anya Lipska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Za egzemplarz dziękuję portalowi eKulturalni.pl

Advertisements

2 myśli na temat “Polski James Bond w londyńskiej scenografii – Anya Lipska i "Toń"

  1. Dokładnie chciałam powiedzieć, że okładka bardziej wyglądała na plakat i myślałam, że to będzie recenzja filmu 😀
    Bardzo nie lubię tych stereotypów o Polakach za granicą. Sama mam rodzinę w Niemczech i nie zachowują się jak banda dzikusów. ;/

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s